Balans…

To słowo powtarzałam w ekipie, z którą pojechałam na dwa tygodnie do Indii, kilka razy dziennie. I nie przypadkiem. W tym gigantycznym kraju, pękającym w szwach od ilości mieszkańców, rozpędzonym jak szalona lokomotywa, nakręcanym gorącem i zapachami, rozpalonym do czerwoności od pikantnych przypraw, ja, na pewno, na dłuższą metę oszalałabym… Dlaczego był on tak dla mnie trudny? Bo nie mam tego, co Hindusi dostają w genach albo udaje im się wyssać z mlekiem matki – balansu. Równowagi pomiędzy szalonym tempem życia, a odpoczynkiem. Pomiędzy wszechobecnym hałasem z zewnątrz i cichym tonem głosu każdej rozmowy. Pomiędzy, wydawało się, niekończącą się pracą, a snem wszędzie i w każdych warunkach. Między zewnętrznym szaleństwem, a wewnętrznym spokojem, którym emanował każdy mieszkaniec Indii. Ja tego nie mam. Na pewno brakuje mi balansu. Zazdroszczę go Hindusom, choć wiem, że dla nich to jedyny ratunek, a nie koniecznie cel sam w sobie. Nam, ludziom Zachodu, tak bardzo przydałaby się choćby jego namiastka…

Bombaj, Goa, luty 2025

Dystans…

To kolejny stan ducha i ciała, którego powinniśmy uczyć się od Hindusów. Ja czułam się tak bardzo osaczona hinduskim tempem życia, ilością ludzi przypadających na metr kwadratowy w Bombaju, hałasem i często przytłoczona trudnymi zapachami, że czułam jakby Indie ściskały mnie za gardło… Dystans, umiejętność odseparowania się w tłumie, odgrodzenia swojego ja, postawienia granic, to umiejętności, których chętnie nauczyłabym się i przeniosła na grunt mojego życia. Hindusi są w tym mistrzami!

 

Spontaniczność…

W całym tym hinduskim szaleństwie, wydawałoby się, że na nic więcej już nie wystarczy miejsca. Nic bardziej mylnego. Hindusi, wydawali się, z jednej strony, walczący nieustająco o życie, pędzący, a jednocześnie odsypiając zmęczenie na każdym kroku. Doskonale zbalansowani i zdystansowani do tej niekończącej się walki o byt. A do tego niezwykle przy tym wszystkim spontaniczni, naturalni, mający czas na niekończącą się zabawną rozmowę, “same same but different” i zupełnie nie przejmujący się upływającym czasem… Jak to możliwe? Wszystko razem? Nie wiem. Ale wiem na pewno, że milionom Hindusów to się udaje. Może zaczerpniemy od nich troszkę?

Szerszy kadr…

Hinduski świat staje się zupełnie inny gdy spojrzymy szerzej niż na nich samych. Gdy przyjrzymy się temu, co jest wokół nich, okaże się, że przy całym tym pakiecie wspaniałości, o którym pisałam, zupełnie zapomnieli o tym co ich otacza… Zniszczona przyroda. Zaśmiecone wszystko. Środowisko wyzyskane do granic wytrzymałości. Palmy z grubą warstwą kurzu. Morze pełne plastikowych butelek. Dziury wykopane w ziemi na palenie śmieci. Zdeptane, zaorane, wyssane wszystko wokół… Doskonale wiem, że gdy brakuje, bierze się wszystko… i nie myśli się co będzie dalej, byleby wystarczyło tu i teraz. Ale jeśli miałabym tym cudownym ludziom, cokolwiek doradzić, to aby spojrzeli dookoła, bo za chwilę nic już nie będą tam mieli wokół siebie…

Szacunek i miłość

Podróże, przyglądanie się, porównywanie, uczenie się i dawanie przykładu, to coś co mnie, nas, wzbogaca. Róbmy to z szacunkiem, głową i miłością do drugiego człowieka. Wszystkim nam wtedy będzie lepiej…

W tym chaosie jest metoda – Neapol

W tym chaosie jest metoda – Neapol

MIEJSCA Wiele razy słyszałam, że Neapol jest brzydki. Że to nie Włochy jakie znamy i lubimy. Że brudno i byle jak... Długo też nie udawało mi się dotrzeć do Neapolu, by rzeczywistość skonfrontować z moim odbiorem tego miasta. Jest to miejsce zaskakujące. Ani brzydkie,...

Znowu Grecja? :)

Znowu Grecja? 🙂

Znowu Grecja? Mam znajomego, który całe życie jeździ z żoną na wakacje do Grecji... Kiedyś nie mogłam tego zrozumieć. Dziś powoli dociera do mnie, że jest to kraj nie tylko niezwykle uroczy, ale też, po kilku do niego podróżach, stwierdzam, na tyle różnorodny, że...