Język albański i jego użytkownicy

Choć w Albanii byłam już kilka razy i usilnie próbowałam nauczyć się choć kilku wyrażeń w języku albańskim, niewiele ich opanowałam. Naprawdę nie przypomina on żadnego innego języka europejskiego. Zero analogii. Żadnych skojarzeń. Porównań. Odniesień. Żadnej deski ratunkowej… Gdy podróżuję po świecie, uwielbiam wschłuchiwać się w melodię języków. Ona często wiele mówi o charakterze użytkowników języka. Do tego ich gestykulacja i mowa ciała, są kolejnymi podpowiedziami. W przypadku Albańczyków, totalna tabula rasa. Gdy ich słucham, słuch wytężam, skupiam się co niemiara, Albańczycy pozostają dla mnie nieustająco carte blanche. Ciężko mi nawet wywnioskować czy są zmartwieni, zdenerwowani czy wręcz przeciwnie, mile podekscytowani. Ale to jest właśnie ekscytujące! Mogę godzinami pić ich mocną kawę, przysłuchując się rozmowom przy pobliskich stolikach i snuć w głowie dowolne historie. Cóż z tego, że nie wiem nic. Moja wyobraźnia podpowiada mi ciekawe scenariusze.

Albania, kwiecień 2025

“Gezuar” czyli jak bezproblemowo obchodzić wszystkie święta

Choć Albania to, w przypadku większości mieszkańców, kraj muzułmański, potrafią oni perfekcyjnie wykorzystać kalendarz wszystkich świąt, niezależnie z której religii się wywodzą, aby dobrze i w zgodzie świętować. Ozdoby bożonarodzeniowe i gigantyczne wielkanocne pisanki, pojawiają się na tyle wcześnie przed zbliżającymi się właściwymi świętami, aby Albańczycy wiedzieli, że zbliża się czas świętowania. Bez wchodzenia w szczegóły, zbędnych detali wywodzących się z tradycji, religijnych korzeni, mieszkańcy Albanii czują wtedy, że to czas po prostu dobrej zabawy, wyjścia z domu, rodzinnego posiłku, zabawy w klubie, na plaży, pikniku lub po prostu spotkania z przyjaciółmi. Tylko jeśli jest to Sylwester – musi być indyk! I wtedy, przed Sylwestrem, indyki, żywe, są wszędzie! Do kupienia. Na targach, ulicach, przy autostradach, na rondach, w klatce, na smyczy, samopas. Mam wrażenie, że wszyscy je sprzedają! To kto kupuje? Zadziwia mnie, a zarazem imponuje, niezwykła zgoda, tolerancja i pokojowe połączenie świąt w Albanii, niezależnie od tego z jakiego obrządku się wywodzą. Czasem pytamy naszego znajomego Albańczyka co to za święto jest aktualnie obchodzone. Mówi, że nie wie :). Ale czy to ważne, skoro wszyscy dobrze się razem bawią?

 

Udka z kurczaka i tajemnicze usługi

W Albanii wciąż jestem zadziwiona czymś, czego nie tylko wcześniej w życiu nie widziałam, ale nawet nie mogę sobie wyobrazić czym jest, gdy staję się już tego świadkiem. Sporo czasu zabrało mi rozwikłanie zagadki, dlaczego po pomoście prowadzącym do Klasztoru w Zvernec, wielu młodych ludzi spaceruje z… udkami kurczaka na smyczy, sznurku, a nawet na kilku sznurkach jednocześnie, gdzie udka wiszą jak marionetki. Właściciele udek uważnie spoglądają pod pomost, jakby czegoś lub kogoś szukali, wypatrywali. Tak! Bingo! Krabów mieszkających w zaroślach podpomostowych. Gdy delikwent pojawia się w polu widzenia, udko na sznurku wędruje do wody jako przynęta. Gdy krab na niego nieudolnie się wgramala, pyk, sznurek do góry, a krab do wiaderka. Udko zaś ponownie do wody. Wszystko jasne!!! Tylko po co te kraby?

Równie wiele czasu i uwagi zabiera w Albanii odkrycie przeze mnie jaki jest rodzaj usług oferowanych w czymś, co my nazwalibyśmy uliczną budką lub kioskiem. To, że nie ma
szyldów, to zakładam, że może być normalne, bo usługi są stricte kierowane do lokalsów, ale czemu nawet gdy dobrze się przyjrzymy punktowi usługowemu, nie wiemy do czego on służy? Zgadniecie co to za zakład na czwartym i piątym – z gołębiem – zdjęciu?

CD na rondzie

Choć wiele razy chciałam się dowiedzieć, ciągle pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego na albańskich rondach mężczyźni sprzedają płyty CD? Nigdy też nie udało mi się zrobić im zdjęcia, gdyż jazda po rondzie, w tym kraju, przysparza już wystarczająco dużo atrakcji – trzeba tego doświadczyć! – i na zatrzymanie się albo nawet fotę z okna samochodu, nie ma szans. Płyty CD są bez opisu. Bez okładek. Sprzedawcy machają nimi z daleka. Co to może być? Skoro są sprzedawcy, muszą być i klienci? Dodam tylko, że CD można w Albanii kupić w sklepach bez problemu.

To uczucie, że nie wszystko się wie, jest kuszące i ekscytujące

Dlatego tak chętnie wracam stale do Albanii. Co jeszcze odkryję? Czym jeszcze mnie zaskoczy?
Jakie jeszcze zagadki trzyma w zanadrzu? Jedźcie. Zobaczcie. Doświadczcie. Napiszcie do mnie. Może dowiecie się co to za płyty? Albo zaskoczycie mnie kolejnymi albańskimi nieodgadnionymi smaczkami. Godziny otwarcia, jazdy środków komunikacji, ceny, asortyment itd. są często umowne. Ale po co się stresować? Przecież są wakacje 🙂

W tym chaosie jest metoda – Neapol

W tym chaosie jest metoda – Neapol

MIEJSCA Wiele razy słyszałam, że Neapol jest brzydki. Że to nie Włochy jakie znamy i lubimy. Że brudno i byle jak... Długo też nie udawało mi się dotrzeć do Neapolu, by rzeczywistość skonfrontować z moim odbiorem tego miasta. Jest to miejsce zaskakujące. Ani brzydkie,...

Znowu Grecja? :)

Znowu Grecja? 🙂

Znowu Grecja? Mam znajomego, który całe życie jeździ z żoną na wakacje do Grecji... Kiedyś nie mogłam tego zrozumieć. Dziś powoli dociera do mnie, że jest to kraj nie tylko niezwykle uroczy, ale też, po kilku do niego podróżach, stwierdzam, na tyle różnorodny, że...